Patron

„Prowadziłem Polaków na morze” – pisał gen. Mariusz Zaruski w książce „Wśród wichrów i fal”. 150 lat temu, 31 stycznia 1867 r. urodził się jeden z najbardziej niezwykłych społeczników i oficerów II RP, który połączył pasję do gór i morza ze służbą Polsce.

Korzenie rodzinne sprzyjały przyszłej karierze wojskowej Mariana Zaruskiego. Jego dziadek i ojciec brali udział w powstaniach listopadowym i styczniowym. On sam urodził się w rodzinnym majątku w Dumanowie na Podolu.

Od najmłodszych lat przyszłego twórcę polskiego ruchu turystycznego fascynowały podróże. Jedną z jego ulubionych lektur było „20 000 mil podmorskiej żeglugi” Juliusza Verne’a. Zainteresowaniom morskim Zaruskiego sprzyjała Odessa, miasto, w którym rozpoczął studia na wydziale matematyczno-fizycznym. Podczas studiów zaciągnął się jako marynarz i pływał na rosyjskich statkach handlowych do Afryki, Indii, Chin i Japonii. W latach 1891-92 odbył obowiązkową służbę wojskową w armii carskiej.

W Odessie należał do Ligii Narodowej i koła polskich studentów. Był jednym z organizatorów odeskiego oddziału Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół". Za działalność niepodległościową w 1894 r. został aresztowany przez carską policję polityczną i uwięziony w Twierdzy Pietropawłowskiej. Otrzymał wyrok półtora roku więzienia i pięciu lat zesłania do guberni archangielskiej.

Zaruski zaangażował się w rozwój turystyki, sportu i taternictwa. Zapisał się w historii Tatr jako pierwszy zdobywca na nartach takich szczytów jak Giewont i Kozi Wierch. W 1909 r. wobec rosnącej liczby turystów utworzył Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Za swoje zasługi dla Zakopanego nazywany był „Mesjaszem” lub „Hetmanem Tatr".

Za zgodą gubernatora Zaruski zaciągnął się na statek - był to szkuner o nazwie „Dzierżawa”. Podczas jednego z rejsów po Morzu Białym „Dzierżawa” znalazła się w środku sztormu. „Pijany kapitan Bajow zgubił drogę i nikt już na okręcie nie wiedział, gdzie jesteśmy. […] Naokoło nas szalało piekło sądnego dnia morza” – wspominał Zaruski (H. Stępień „Mariusz Zaruski. Opowieść biograficzna”). Tylko dzięki opanowaniu Zaruskiego i bosmana udało się ocalić statek i wrócić do Archangielska.

Zaruskiemu pozwolono ukończyć szkołę morską w Archangielsku, po której otrzymał patent kapitana żaglowców. Wiosną 1899 r. został dowódcą żaglowca „Nadzieja”, pływając w obszarze Arktyki. Swoje przygody z tego okresu opisał w sonetach, publikowanych m.in. w „Tygodniku Ilustrowanym”.

Jesienią 1899 r. powrócił do Odessy, gdzie poznał córkę miejscowego lekarza Izabelę Kietlińską, z którą spędził czterdzieści lat. Po ślubie w 1901 r. małżonkowie przenieśli się do Krakowa, gdzie Zaruski kontynuował rozpoczęte w Odessie studia w Akademii Sztuk Pięknych. Studiując pod okiem takich profesorów jak Józef Mehoffer, Stanisław Wyspiański i Leon Wyczółkowski ukończył je w 1906 roku z bardzo dobrymi ocenami. Wraz z żoną zaangażował się w działalność Towarzystwa Uniwersytetów Ludowych. W tym czasie próbował swoich sił jako poeta. Wiersze opisujące jego morskie przygody nie wzbudzały jednak większego zainteresowania.

Ze względu na stan zdrowia Izabeli, Zaruscy przenieśli się do Zakopanego. Góry szybko stały się kolejną pasją przyszłego generała. W pierwszych latach XX wieku do niedawna nieznana miejscowość stawała się kurortem elit literackich i bohemy artystycznej. W prowadzonym przez Izabelę pensjonacie „Krywań” bywali również działacze niepodległościowi, jak Ignacy Daszyński, a także Bronisław i Józef Piłsudski.

Zaruski zaangażował się w rozwój turystyki, sportu i taternictwa. Zapisał się w historii Tatr jako pierwszy zdobywca na nartach takich szczytów jak Giewont i Kozi Wierch. W 1909 r. wobec rosnącej liczby turystów utworzył Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Za swoje zasługi dla Zakopanego nazywany był „Mesjaszem” lub „Hetmanem Tatr".

5 sierpnia 1914 r. na wieść o tworzeniu się I Kompanii Kadrowej z Zakopanego do Krakowa wymaszerował dowodzony przez Zaruskiego oddział strzelców. Dwa tygodnie później w Kielcach przeszedł do tworzonego przez Władysława Belinę-Prażmowskiego 1. pułku ułanów Legionów Polskich. W grudniu tego samego roku został komendantem Szkoły Narciarskiej Legionów Polskich. Wiosną 1915 r. wrócił do kawalerii, awansowany następnie do stopnia rotmistrza. Brał udział w walkach z wojskami rosyjskimi na Kielecczyźnie, Podhalu, Lubelszczyźnie i Wołyniu.

Znajomość Zaruskiego z Józefem Piłsudskim rozwinęła się po 1912 r., gdy w Galicji zalegalizowany został Związek Strzelecki „Strzelec”. Zaruski został szefem zakopiańskiej Kompanii Strzeleckiej, przyjmując pseudonim „Aleksander Iwanicki”. 5 sierpnia 1914 r. na wieść o tworzeniu się I Kompanii Kadrowej z Zakopanego do Krakowa wymaszerował dowodzony przez Zaruskiego oddział strzelców. Dwa tygodnie później w Kielcach przeszedł do tworzonego przez Władysława Belinę-Prażmowskiego 1. pułku ułanów Legionów Polskich. W grudniu tego samego roku został komendantem Szkoły Narciarskiej Legionów Polskich. Wiosną 1915 r. wrócił do kawalerii, awansowany następnie do stopnia rotmistrza. Brał udział w walkach z wojskami rosyjskimi na Kielecczyźnie, Podhalu, Lubelszczyźnie i Wołyniu.

Podczas kryzysu przysięgowego odmówił złożenia przysięgi wierności cesarzom Niemiec i Austrii. Oskarżony o bunt został aresztowany. W grudniu 1917 roku zwolniono go z więzienia i austriackiej armii. Po powrocie do Zakopanego stanął na czele Polskiej Organizacji Wojskowej na Podhalu. W październiku 1918 r. był jednym z twórców „Rzeczpospolitej Zakopiańskiej”. Kilka tygodni później dowodził oddziałami zajmującymi polskie wsie na Orawie i Spiszu. Za swoją służbę w grudniu 1918 r. otrzymał awans do stopnia majora.

W lutym 1919 r. rozkazem Wodza Naczelnego został dowódcą tworzącego się 11. pułku ułanów, który wziął udział w operacji wyzwolenia Wilna. W Wielkanoc, 16 kwietnia 1919 r., jego żołnierze w brawurowym ataku zajęli wileński dworzec, uczestnicząc w ciężkich walkach na ulicach miasta. Dla upamiętnienia zasług pułku mieszkańcy Wilna ufundowali sztandar z napisem „Obrońcom swoim – wdzięczne Wilno”. Jego dowódca otrzymał pierścień „Obrońcy Wilna”. W kolejnych miesiącach walk z bolszewikami pięciokrotnie otrzymał Krzyż Walecznych. Latem 1920 r. był już pułkownikiem. Dowodzący frontem litewsko-białoruskim gen. Stanisław Szeptycki napisał o Zaruskim: „doskonały dowódca, z doskonałym wpływem na podwładnych”. (H. Stępień „Mariusz Zaruski. Opowieść biograficzna”)

Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej Zaruski dowodził 23. pułkiem Ułanów Grodzieńskich. Z funkcji ustąpił w lutym 1923 r. po objęciu stanowiska generalnego adiutanta prezydenta RP Stanisława Wojciechowskiego. W 1924 r. otrzymał nominację na stopień generała brygady, pozostając na funkcji adiutanta do 1925 roku. Tuż przed zamachem majowym, 30 kwietnia 1926 r., przeszedł w stan spoczynku. Pozwoliło to Zaruskiemu uniknąć zaangażowania w dramat walk na ulicach Warszawy.

Już w trakcie służby u boku prezydenta zaangażował się w propagowanie idei morskiej. W tym czasie opublikował wspomnienia „Na morzach dalekich – kartki z pamiętnika marynarza-Polaka”.

W okresie 1926-1930 był przewodniczącym komisji regulaminów morskich kierownictwa Marynarki Wojennej. W 1927 roku objął funkcję sekretarza generalnego Komitetu Floty Narodowej, którą pełnił do 1932 r. „Polska współczesna bez morza istnieć nie może” – pisał w pierwszym numerze wydawanego przez Komitet czasopisma. Aby zostać członkiem KFN wystarczyła roczna wpłata na jej fundusz darowizny w wysokości co najmniej 1 zł. Społeczna zbiórka szybko przyniosła pierwsze efekty. Po zakupie kilku mniejszych jednostek szkoleniowych przyszedł czas na wielki żaglowiec.

W początkach lat 30. Zaruski cieszył się ogromnym autorytetem wśród środowisk żeglarskich. Szczególnym szacunkiem obdarzali go harcerze. W 1935 r. kierownictwo Harcerskich Drużyn Żeglarskich poprosiło Zaruskiego o objęcie funkcji kapitana na niedawno zakupionym żaglowcu „Zawisza Czarny”. Generał natychmiast przyjął oferowaną funkcję.

W 1929 r. Komitet zakupił niemiecką fregatę zwodowaną w 1909 r. 13 lipca 1930 r. w Gdyni nadano jej imię „Dar Pomorza”. Podczas uroczystości Zaruski stwierdził, że celem załóg żaglowca będzie głoszenie wszędzie, że „Polska żyje, że mocną stopą oparła się o brzeg morski, a przez morze weszła do wielkiej rodziny narodów władających światem”. (H. Stępień „Mariusz Zaruski. Opowieść biograficzna”)

W początkach lat 30. Zaruski cieszył się ogromnym autorytetem wśród środowisk żeglarskich. Szczególnym szacunkiem obdarzali go harcerze. W 1935 r. kierownictwo Harcerskich Drużyn Żeglarskich poprosiło Zaruskiego o objęcie funkcji kapitana na niedawno zakupionym żaglowcu „Zawisza Czarny”. Generał natychmiast przyjął oferowaną funkcję. Niemal siedemdziesięcioletni weteran nie traktował jej jako wyłącznie honorowy zaszczyt. Jak pół wieku później wspominał jeden z uczestników rejsów Zawiszy „na służbie w czasie rejsu Generał-Kapitan był wymagający, w wolnych chwilach siadał wśród grupy żeglarzy na pokładzie i wspólnie obierał ziemniaki (…). W takich chwilach byliśmy zasłuchani w jego opowieściach i opowiadaniach bądź z wypraw żeglarskich po morzach północy, bądź z wypraw na jachtach po Bałtyku”. (W. Wędziński „Generał Mariusz Zaruski. Wychowawca młodzieży w idei morskiej”)

Zaruski dowodził siedemnastoma rejsami „Zawiszy”, które dotarły do 26 portów w 10 krajach. Do legendy przeszła jego brawurowa odwaga w dowodzeniu statkiem. Jeden z uczestników rejsu do Visby na Gotlandii wspominał, gdy Zaruski postanowił wejść do portu bez asysty holowników. W jego opinii był to „czyn śmiały, niemal zuchwały”. Perfekcja wykonanego manewru wzbudziła entuzjazm zgromadzonych na nabrzeżu: „Wymachiwali czapkami nawet funkcjonariusze kapitanatu portu, piloci, marynarze statków znajdujących się w porcie, słowem wszyscy bez wyjątku, kto tylko był i widział”. (B. Miazgowski „Ze wspomnień żeglarza”)

Ostatni wpis do dziennika pokładowego „Zawiszy” datowany jest na 7 sierpnia 1939 r.: „Litery międzynarodowego kodu sygnalizacyjnego IJB dla nas Polaków mają wielkie symboliczne znaczenie. Znaczą one +Wyjdźcie na morze, gdy tylko będziecie gotowi+. Ale musicie być gotowi i moralnie i fizycznie, gen. Mariusz Zaruski. Na pokładzie s/j Zawisza Czarny 7 VIII 1939”. (B. Miazgowski „Ze wspomnień żeglarza”)

W 1939 r. mimo zaawansowanego wieku zgłosił się do służby w mobilizowanej armii. Nieprzyjęty, udał się do majątku przyjaciół na Wołyniu i stamtąd do Lwowa. Tam, prawdopodobnie 10 grudnia 1939 r. ukrywającego się generała aresztowało NKWD. Przez kilka miesięcy był przetrzymywany w więzieniu Brygidki we Lwowie. Stamtąd trafił do sowieckiego więzienia w Chersoniu, koło Odessy, gdzie pół wieku wcześniej zaczynał przygodę z morzem. Wyniszczony warunkami panującymi w więzieniach zmarł na cholerę 8 kwietnia 1941 r.

Planowany na koniec sierpnia 1939 roku rejs został odwołany. Być może uratowałby wielu marynarzy „Zawiszy” i jego kapitana. Zaruski wyjechał z Gdyni, kończąc tym samym ostatni morski rozdział swojego życia. Mimo zaawansowanego wieku zgłosił się do służby w mobilizowanej armii. Nieprzyjęty, udał się do majątku przyjaciół na Wołyniu i stamtąd do Lwowa. Tam, prawdopodobnie 10 grudnia 1939 r. ukrywającego się generała aresztowało NKWD. Przez kilka miesięcy był przetrzymywany w więzieniu Brygidki we Lwowie. Stamtąd trafił do sowieckiego więzienia w Chersoniu, koło Odessy, gdzie pół wieku wcześniej zaczynał przygodę z morzem. Wyniszczony warunkami panującymi w więzieniach zmarł na cholerę 8 kwietnia 1941 r.

Jego żona, nazywana „opiekunką żeglarzy” przeżyła męża o 31 lat. Zmarła w 1971 r. w wieku 91 lat. Małżeństwo nie pozostawiło potomków.

Sam generał tak definiował swoją misję rozwoju polskiej floty i kształcenia jej kadr: „Pływałem, łaskawi moi Czytelnicy, mokłem i marzłem na pokładach jachtów nie po to, ażeby z Was uczynić sportowców (…), lecz dlatego, ażebyście Wy, jako Polacy, poznali morze, uczuciem z nim się związali, uznali je za własną bezcenną wartość, bez której nie ma życia dla dzisiejszej Polski”. (M. Zaruski, „Wśród wichrów i fal”)

Imię generała nosi jeden z najstarszych polskich żaglowców zamówiony w Szwecji w 1938 r., jako zalążek harcerskiej floty. W 60. rocznicę śmierci generała, na jego pokładzie odbył się jego symboliczny morski pogrzeb. Ziemia z cmentarza w Chersoniu (dokładne miejsce pochówku nie jest znane) została wysypana z pokładu STS Generał Zaruski do wód Zatoki Gdańskiej, na podejściu do Gdyni - macierzystego portu „Zawiszy Czarnego”. Symboliczne groby generała znajdują się w Chersoniu i na cmentarzu na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem.

Michał Szukała PAP (PAP)

ŻRÓDŁO: dzieje.pl